sobota, 28 września 2013

Pamiątkowo...

Witajcie!
Dziś klimat imprezowy, a dokładnie Chrzcinowo. Jutro występuję w roli Matki Chrzestnej Oliwii - bo tak zostanie ochrzczona malutka :) W związku z tym specjalnie na tą okazję postanowiłam zrobić kartkę - pamiątkę ode mnie, bo przecież Matka Chrzestna nie jest to byle jaka funkcja !
Inspiracją była znaleziona na internecie księga ręcznie robiona. Pomyślałam, że będę oryginalna z taką pamiątką, a już na pewno jak zrobię ją sama.
Wybrałam się na miasto, żeby zdobyć potrzebne materiały. Od razu mówię nie było łatwo! Przeszłam całe miasto i byłam w każdym! podkreślam KAŻDYM sklepie papierniczym. Nie było dosłownie nic. Nawet Empik mnie zaskoczył. Udało mi się jedynie kupić kartki ozdobne. Zawsze to coś. Zwątpiłam i doszłam do wniosku, że wymyślę coś z tego co posiadam w domu, bo troszkę tego mam.
W ostatni dzień podczas kupowania szatki chrzcielnej dla małej, Pani z tzw. Weritasu skierowała mnie do jakieś dziwnej Dekoratorni - tak myślałam na początku. Co wchodząc do środka wykluczyłam już w samych drzwiach. Jeżeli chodzi o rzeczy potrzebne do scrapbooking'u to tam jest RAJ na Ziemi! Dosłownie jest tam wszystko. I udało się !

Zaczęłam od drobnostek:

I z czasem powstawała księga....

Nie zabrakło również kieszonki na kopertę :)

Każdy element - wózek i aniołek - przystroiłam różowymi dodatkami :)

Efekt końcowy prezentuje się tak :






Jak wam się podoba? Ja jestem bardzo zadowolona, tym bardziej iż jest to moja pierwsza kartka wykonana całkowicie przeze mnie :)

I z rozpędu zrobiłam jeszcze jedną dla brata - którą Oliwia dostanie od wujka.
Wygląda ona tak:



Ciekawa jestem waszego zdania :) Myślę, że będą się wam podobać.
Zostawiam was z tą ilością zdjęć. Oglądajcie i piszcie wasze opinie :)
Pozdrawiam!

wtorek, 24 września 2013

Ramka...? Obrazek...?

Witajcie ! :)
Na dziś przygotowałam małe wprowadzenie w kolejny post. Ostatnio jestem strasznie zagoniona, bo zbliża się wystawa listopadowa, a ja jestem w praniu. Nie mam kompletnie nic gotowego. Do tego pomału zaczynam rozglądać się z moim Panem D. za różnymi drobiazgami na ślub. Jak pewnie niektóre z was wiedzą, to właśnie te najdrobniejsze rzeczy zajmują najwięcej czasu. Wczoraj zamówiłam pojemniki na ciasto. Ale o tym kiedyś przy okazji :)

Kilka zdjęć z nowego pomysłu na zrobienie czegoś z praktycznie niczego konkretnego. Dokładniej mówiąc miałam do dyspozycji:
  • drewniane spinacze
  • karton
  • pistolet i klej na gorąco
  • zdjęcia

Teraz pytanie czy ktoś zgadnie co z tego powstanie?
Może ktoś z was już próbował zrobić to co ja zamierzam ?
Czekam na wasze propozycje pomysłów !
Pozdrawiam

poniedziałek, 9 września 2013

Projekt wizytówki.

To właśnie ona pochłonęła prawie połowę mojego piątkowego dnia wolnego od pracy. Nie mogłam się zdecydować na kształt, rozmiar i które zdjęcia zamieścić z przodu, a które z tyłu.
Nie byłam pewna czy dobrym pomysłem będzie pokazanie wam obu prób stworzenia czegoś co by przypominało jakąś wizytówkę, ale doszłam do wniosku, że może wasze oko będzie dla mnie pomocą.

Zaczęłam od czegoś takiego:


Wielkość jednak nie do końca mi pasowała. Stwierdziłam, że lepiej będzie jak zrobię dwustronną i mniejszą.
Zaczęłam kombinować, wklejać, obcinać i efekt końcowy wyszedł taki :

PRZÓD

TYŁ

PROPONUJĘ POWIĘKSZYĆ OBRAZKI :) 

Na razie mam tylko jedną, bo nie do końca jestem przekonana czy tego chciałam. Muszę przespać się z nią i dopiero będę wiedzieć.
A Wy jak myślicie? Jest ok ? Czy coś zmienić? 
 
*******

Tak jak kiedyś obiecałam, przedstawiam zdjęcia bluzki, w której jestem zakochana :)
Kołnierzyk i miejsce zapięcia guzików to imitacja jeansu.



Sami oceńcie czy jest ładna.

Zostawiam Was głównie ze sprawą zatwierdzenia projektu wizytówki waszym okiem :)
Ja tym czasem lecę kończyć donicę :)

Do zobaczenia.
Pozdrawiam!

piątek, 6 września 2013

Origami ciąg dalszy.

Łabędzie, koszyczki....
Dzień dzisiejszy przeznaczyłam właśnie na Origami. Elementy zaczęłam składać już kilka dni temu, ale ciężko było zdecydować się na kolor. Wybrałam brąz dla łabędzia i niebieski dla koszyczka - tak dla odmiany :)

Zabrałam się do pracy. Zaczęło się to w taki sposób:
Pomalutku, małymi kroczkami powstało takie cudo:




Wystarczyło dorobić szyję i ucho koszyczka i gotowe :)



I kilka zdjęć z poprzednich składanek :) 

Mozaika dziś będzie skończona. Położę fugę i jak tylko wyschnie to będą zdjęcia :)
Na ten moment wygląda to tak:
 Fugi jest tylko w małym fragmencie, tak na próbę :)

Mi się bardzo podoba a wam? Idealna do ogrodu :)

Niebawem zacznie się sezon zimowy, a co za tym idzie, czekają mnie wystawy. Na Boże Narodzenie zaplanowaną mam niespodziankę - ale to zdradzę dopiero na początku grudnia :) 
Już się doczekać nie mogę i chciałabym zacząć pomalutku pracę, ale na razie są inne rzeczy pilniejsze do zrobienia na listopad. 
Zobaczymy jak to z czasem wyjdzie. Myślę, że wam się spodoba! 

I obiecana zazdrostka:




Na dziś to już wszystko
Do następnego! :)

niedziela, 1 września 2013

Potłuczone płytki - mozaika ręcznie robiona.

Uparłam się, że spróbuję. Przeglądając internet stwierdziłam kiedyś, że przecież nie może to być trudne skoro tyle Was to potrafi.
A mowa o mozaice wykorzystanej w życiu codziennym. Ze względu na fakt, iż razem z moim Panem D. remontujemy w dalszym ciągu nasze pięterko ( o ile nazwa nie jest zbyt delikatna jak na sporą powierzchnię, w której znajdują się 3 pokoje, kuchnia, jadalnia, toaleta i łazienka), stwierdziłam, że potłuczone płytki mogę wykorzystać.

W ten oto sposób zaczęłam pracę. Wyglądało to mniej więcej tak:
Najpierw przygotowałam: potłuczone płytki różnej klasy i przeznaczenia - zarówno podłogowe jak i ścienne. Pojawiły się też te zewnętrzne mrozoodporne, klej do płytek ceramicznych kupiony na przecenie bo worek był rozerwany - 20kg mrozoodpornej zaprawy klejowej za jedyne 6,99zł, stare doniczki - niektóre popękane, malutka szpachelka i JA.

Zabrałam się za wymieszanie zaprawy. Potem nałożyłam na doniczkę, pokleiłam kawałeczki płytek i powstało takie cudo:


Efekt ciekawy, mimo, że nie ma jeszcze fugi. Jak wykończę ją to wtedy będzie dopiero śliczna.
Z rozpędu zaczęłam jeszcze drugą - większą. Wygląda to mniej więcej tak:

Reszta zdjęć z efektem końcowym obu mozaik w najbliższym czasie :)

Będę chciała zrobić jeszcze kilka takich. Spodobała mi się ta zabawa :) Koszt niewielki a bardzo fajnie można ozdobić mieszkanie.

A co myślicie o takiej dużej donicy do ogrodu?

Oczywiście nie byłabym sobą gdybym znów nie zrobiła zakupu materiału na firankę czy jakąś ozdobę okna. Do łazienki w jeszcze obecnym moim domu kupiłam zazdrostkę, ale to już następnym razem.

Do zobaczenia wkrótce!

Chrzest Święty Oskara....

....w niebieskich kolorach. Zaproszenia tym razem z bucikami w roli głównej. Wykonanie ich cieszyło mnie tym bardziej, że były to zap...